czwartek, 2 maja 2013

SAŁATA w świecie sztuki

Myślę że to nie jest mistrzowskie podanie sałaty, zdaje się też, że wygląda na przegląd lodówki i ma za zadanie być paliwem na pół dnia, i cóż dokładnie tak było. "Siedem dni w świecie sztuki" to nie tylko tytuł właśnie przeczytanej przeze mnie książki (POLECAM autorstwa Sarah Thornton ), ale także główny motyw minionego tygodnia. Siedem dni na zmontowanie wystawy, siedem dni pracy, nerwów, gaszenia pożarów i wymyślania alternatywnych rozwiązań. W rezultacie siedem dni zwieńczonych sukcesem i spełnieniem, choć jeszcze na 15 minut przed wernisażem łacina podwórkowa latała w powietrzu często i gęsto. Wyszło super, w industrialnej przestrzeni gdyńskiego 3A Project Space we współpracy z galeriawdomu.pl udało się stworzyć wyjątkowy projekt, który można oglądać do 16 maja.

A wracając do jedzenia, moja Olga zwana Żoną, która użyczyła mi dachu nad głową miała tak samo pracochłonny czas jak ja. Różnica polegała tylko na tym, że ja biegałam z drabiną, workami z ziemią i kubłami farby, a Żona nie wstawała od komputera. Do tego zupełnie zmienił nam się cykl dnia i nocy. Głównie się mijałyśmy i nie było czasu nawet na wymienienie kilku zdań, nie mówiąc już o wspólnym posiłku.  Ale był taki jeden ranek kiedy ta fura szpinaku z dodatkami stanowiła pretekst do wymiany refleksji, pomysłów i frustracji. Zjednoczyło nas to śniadanie na placu boju, choć szybkie i proste dało nam potrzebnego powera do dalszej walki.

ilość na dwie szczere porcje:

3/4 opakowania świeżego szpinaku
2 pomidory malinowe
20 czarnych oliwek
1/2 cukinii
50g migdałów w płatkach

2 łyżki octu balsamicznego
2 łyżki sosu sojowego
1 łyżka miodu
1 łyżeczka świeżego pieprzu

+ 4 kromki domowego chleba z rozmarynem

Płuczemy szpinak, siekamy oliwki i pomidory, oraz na dużej tarce trzemy cukinię, wszystko układamy warstwami od razu na dwóch talerzach. W szklance mieszamy sos sojowy z octem, miodem i pieprzem. Tak przygotowanym sosem zalewamy sałatę. Wszystko suto posypujemy podprażonymi na patelni migdałami. W drugiej wersji można wszystko wymieszać w dużej misce. Dla chętnych chleb, Olga poprosiła o grzanki co też było fajną opcją. 

Art is the way of survival!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz