wtorek, 4 czerwca 2013

dalekowschodnia BROKUŁOWA

Zawsze pilnowałam, aby czytać jedną książkę w danym momencie. Uważałam, że przy większej ilości, nie skupiam się na żadnej z czytanych pozycji i jest to po prostu bez sensu. Aż w czwartek rano obudziłam się z jedną książką na brzuchu, drugą obok głowy, a trzecia na stoliku nocnym. Wszystkie trzy aktualnie w użyciu, z notatnikami i znacznikami obok gotowymi w każdej chwili do pomocy. Oczywiście mogę się wytłumaczyć, że jedna jest stricte naukowa i czytanie jej longiem przerasta moje możliwości intelektualne (co zresztą nie jest prawdą, bo pięć lat temu przeczytałam ją w dwie noce). Druga składa się z esejów o fotografii i ewidentnie wymaga przerywników, bo przeczytanie stu pod rząd jest nudne, a trzecia jest o Azji Środkowej, rewelacyjna, prawdziwa i świetnie napisana. I tak oto trzy pozycje, pochłaniane z trzech zupełnie różnych powodów zajęły miejsce w moim łóżku, głowie i czasoprzestrzeni. Złapałam się już na tym że czytam nie tylko w środkach transportu, ale także gotując czy jedząc. Tak więc w ten święty wolny czwartek wstałam, zrobiłam co miałam do zrobienia i zabrałam się za czytanie z gotowaniem albo gotowanie z czytaniem. Wyszłam dalekowschodnia brokułowa z biblioteką z pewnego pięknego domu Mandaryńskiego Kupca z Georgetown w Malezji.

ilość na 4 porcje

1 mały brokuł
1/2 kubka kaszy jaglanej
1l gorącej wody
1 kostka warzywna
4 ząbki czosnku
4 cm imbiru
8 łyżek sosu sojowego
1/2 cytryny
1 łyżeczka brązowego cukru
szczypta chilli

+ kolendra / orzeszki ziemne / tofu / mleko kokosowe

W dużym garnku doprowadzamy do wrzenia wodę z kostką warzywną, drobno posiekanym czosnkiem, startym imbirem, połową sosu sojowego i chilli. Dodajemy kaszę jaglaną i pod przykryciem gotujemy na średnim ogniu ok 10 min. Gdy kasza zaczyna dochodzić, dorzucamy drobno posiekany brokuł, sok z cytryny, cukier i resztę sosu sojowego (można dodać naturalne tofu w dużych kostkach) i gotujemy jeszcze 3-4 min, tak aby brokuł zmiękł, ale się nie rozgotował. Rozlewamy zupę do misek, posypujemy prażonymi orzechami ziemnymi i kolendra albo szczypiorem, można również dodać łyżkę mleka kokosowego. 

Niezależnie co czytacie i ile tego macie pod ręką - miłej lektury i smacznego!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz