Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozmaryn. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozmaryn. Pokaż wszystkie posty

piątek, 19 lipca 2013

KURKI + komosa ryżowa

Kurki, rydze, podgrzybki, boczniaki dla mnie zawsze i wszędzie - mam nieopisaną słabość do grzybów. Uwielbiam je w postaci risotto, zupy, sosów czy sauté. Powoli sezon grzybowy zaczyna się rozkręcać, pierwsze kurki o smaku lasu nieśmiało pojawiają się na talerzu. Po kuchni krąży zapach mokrej ziemi i igliwia. Czuć, że przyroda obradza we wszystkie swoje skarby. Dziś bardzo prosto , komosa i małe niewinne pomarańczowe grzybki z lekką włoską nutą. Tak na dobry początek sezonu.

ilość na 2 porcje

1 filiżanka komosy ryżowej
200g kurek
1/2 łyżeczki soli marskiej
2 łyżeczki oliwy truflowej
10 listków rozmarynu
świeżo mielony pieprz

Komosę gotujemy w osolonej wodzie w stosunku 1:2 ok 15 minut, następnie zdejmujemy z ognia i pod przykryciem (zawijam w koc) pozwalamy jej dojść. Na patelni rozgrzewamy olej, dodajemy opłukane kurki, sól, rozmaryn, pieprz i na średnim ogniu dusimy pod przykryciem aż zmiękną. Podajemy z kiełkami albo roszponką. 

wtorek, 23 kwietnia 2013

krem z SOCZEWICY in ITALY STYLE

W drodze do Trójmiasta. Wystawa już za chwilę. Muzyka zrobiona. Kostium zaprojektowany. Projekt na wykończeniu. Obrazy polakierowane, sygnowane, przygotowane. Pozostało połączenie wszystkich elementów w jedną spójną całość. 7 dni na zbudowanie instalacji, nauczenie się dźwięków, kroków i ruchów. 7 dni narodzin dzieła po długiem czasie wykluwania i kształtowania. Abstrakcyjny pomysł który nabiera realnych kształtów. Nieustająca zabawa i nauka. Jeszcze się nie zmaterializował, a już głowa kreuje następny. Teraz będzie w monochromie, następny uderzy czerwienią. Niech żyje, niech bije, niech nęci, niech swędzi. A tym czasem krok za krokiem, stopa za stopą, XIBALBA drzewo życia już za tydzień w 3A project space i na galeriawdomu.pl. Dla głodnych szybka zupa z włoską nutą. W sam raz na naładowanie baterii i powrót do pracy.

4 porcje

200g namoczonej przez noc zielonej soczewicy
4 ziemniaki
8 suszonych pomidorów
10 czarnych oliwek
3 kubki wody (lub bulionu warzywnego)
1 łyżka oliwy z oliwek
1 łyżka świeżego czarnego pieprzu
20 listków rozmarynu

+ prażone sezam/słonecznik/dynia

Zagotowujemy soczewicę z ziemniaki w 3 kubkach gorącej wody. Kiedy wszystko zmięknie zdejmujemy z ognia i dodajemy pozostałe składniki. Miksujemy na gładki krem, przelewamy do misek i przyozdabiamy rozmarynem z dowolnymi ziarnami. W wersji na zdjęciu osobno zmiksowałam zawartość garnka (soczewicę z ziemniakami) i resztę składników, nakładając zupę warstwowo. Na dno poszła pasta z pomidorów, ziół i oliwek a na wierz krem z soczewicy. Smacznego :)

środa, 17 kwietnia 2013

pasta CEBULOWA

Nie jestem miłośniczką malarstwa pejzażowego, chyba że bliżej mu do abstrakcji niż perfekcyjnego oddania świata zastanego. Przez całą edukacje artystyczną miałam problem z malowaniem w plenerze, nie lubiłam gapiów zaglądających przez ramię, much przyklejających się do farby i tej konieczności odwzorowywania rzeczywistości. Nie pałam miłością do impresjonistów i nie powiesiła bym w domu polskich realistów. Mimo, iż darze ich ogromnym szacunkiem i umiem docenić. Ze sztuki zajmującej się przestrzenią zewnętrzną najbardziej lubię street art i land art. Pierwszy za tworzenie miejskiej galerii, publicznej, żywej i zmiennej. Drugi za działanie z przyrodą, zabawę z naturą i ogromną skalę. Oba są tymczasowe podobnie jak przyroda, tylko rzadziej się to dostrzega.

Szukając tematu do pasty cebulowej natknęłam się na jeden z nielicznych pejzaży, który namalowałam na plenerze lata świetlne temu, plener przerodził się w piknik, a piknik w ognisko. Szczegóły pracy twórczej na świeżym powietrzu są (przynajmniej z domysłów) wszystkim mniej lub bardziej znane. Koniec końców jest taki, że prac powstaje niewiele, ale opowieści nie mają końca. Ponieważ wspomniany plener był gdzieś gdzie wrony zawracały, a odległość do najbliższego sklepu przekraczała nasze możliwości wyczerpane praca "twórczą", właścicielka pensjonatu w którym stacjonowaliśmy upiekła nam chleb, ja z resztek zapasów zrobiłam do niego pastę. Skład był podobny z tym wątkiem, że tamtejsza kuchnia dysponowała z przypraw tylko solą, pieprzem i magi, ale efekt zadowolił najbardziej wybrednych.

ilość na średni słoik ok 200ml

1 duża cebula cukrowa
4 pomidorki cherry
1 garść orzechów włoskich
1 gałązka rozmarynu
1/2 łyżeczki soli morskiej
1 łyżeczka świeżego pieprzu
2 łyżki oliwy z oliwek

+ można dodać łyżkę ziół prowansalskich i czarne oliwki (ok 8 sztuk)

Cebulę kroimy w drobna kostkę i smażymy na oliwie na małym ogniu z solą i pieprzem, aż nabierze złotego koloru. W wysokim naczyniu miksujemy ostudzoną cebulę z reszta składników, jeśli masa będzie zbyt rzadka (to zależy od pomidorów) dodajemy więcej orzechów. Całość trzymamy w słoiku do 5 dni.

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

surówka MARCHEW i PIETRUSZKA

Surówki to zmora przedszkolaków i szkolnych obiadów, wielu moim znajomym do dziś w koszmarach śnią się buraczki, tarta marchewka czy sałatka z pora, takie ciut przeleżane, odczekane i niewyględne. Na ogół bez przypraw i bez polotu, o formie nieprzypominającej niczego co by się chciało włożyć do ust. Jednak surówka może być alternatywą dla sałaty, wymaga więcej pracy, bo w większości przepadków bez tarki ani rusz, ale przy odrobinie fantazji zaskakuje i uwodzi. Wygląda na to, że wiosna zawitała już na dobre, słońce świeci pełną para, a na bazarach przybywa koszy z nowalijkami, dlatego też grzebiąc w zakamarkach pamięci postanowiłam przypomnieć stare smaki w odświeżonej wersji.

ilość na jedną rozsądna miskę

1 marchew
1 jabłko
1 pietruszka
1 gałązka rozmarynu
1 łyżka soku z cytryny
2 łyżki oliwy z oliwek
sól morska + świeży pieprz
sezam

Jabłko, marchew i pietruszkę trzemy na tarce o 3 różnych wielkości oczkach, wrzucamy do miski i mieszamy z reszta składników. Na końcu posypujemy sezamem (może też być słonecznik albo tarte orzechy). Na zdrowie :)

piątek, 12 kwietnia 2013

SPAGHETTI z piwną nutą

Zbliżał się wieczór, a moja chcica na włoskie smaki rosła z minuty na minutę. Nie jestem mistrzynią spędzania długich godzin w kuchni, a prawdziwy sos pomidorowy tego właśnie wymaga, ale jechałam do przyjaciół na wieczór i wiedziałam, że będziemy gadać w kuchni i o kuchni. Lubię u nich gotować, ponieważ trochę tam mieszkałam wszystkie potrzebne składniki zawsze są na stanie. Tym razem znalazłam nawet bonus w lodówce w postaci piwa Franziskaner Weissbier, które genialnie uzupełniło mój pomidorowy sos. Powolutku ma małym ogniu przez godzinę pyrkotałam pomidory z przyprawami i cebulę z papryką. Kolor nabierał intensywności, sos konsystencji. Zapach rozniósł się po całej kamienicy, a rozmowy toczyły się zwyczajnym torem, trochę śmiechu, szczypta pracy i garść życia, nie wspominając już o worku pasji. W planach był nocny spacer po Powiślu ale pogoda pokrzyżowała nam plany. Wyszło sycząco i bardzo smakowicie. La dolce vita!

ilość sosu na 3 do 4 porcji, makaronu ile kto lubi :)

1 duża czerwona cebula
1 papryka
4 łyżki oliwy z oliwek
sól (jak kto lubi, dla mnie ok 1/3 łyżeczki)
1 łyżeczka świeżo zmielonego pieprzu
500 g pomidorów (może być z kartonu/puszki - wersja dla zapracowanych)
3 ząbki czosnku 
150 ml piwa
2 łyżki ziół prowansalskich

ok. 1/2 opakowania makaronu spaghetti (wedle uznania)
świeży rozmaryn

Siekamy drobno cebulę, razem z solą i pieprzem smażymy na oliwie na bardzo małym ogniu przez 10 min, następnie dodajemy paprykę pokrojona w kostkę i dalej mieszając od czasu do czasu smażymy kolejne 10 min. W garnku zagotowujemy sparzone, pokrojone w kostkę pomidory, dodajemy zioła i przeciśnięty czosnek i na małym ogniu gotujemy przez 20 min bez przykrycia (po 10 min dodajemy 100ml piwa). Po 20 minutach przelewamy zawartość garnka na patelnie, dolewamy resztę piwa i cały czas mieszając na małym ogniu gotujemy jeszcze 20-25 min tak aby sos zgęstniał i się "przegryzł" (sprawdźcie czy nie trzeba dosolić). W tym czasie w dużym garze w osolonej wodzie gotujemy makaron al dente. Kiedy sos dojrzeje, odlewamy makaron i przekładamy do głębokich talerzy, dodajemy sos i drobno posiekany świeży rozmaryn (ok 10 listków na porcję).

Lick la dita delizioso!

środa, 27 marca 2013

POMIDOROWE smarowidło

Tortille, pity, suchary i ciężkie chleby, do warzyw, makaronów i sałat, smarowidło do wszystkiego. Wyszły trzy słoiki pożarte w trzy dni. Szybko i smacznie. Jako baza do sosu czy główny składnik kanapek. Suszone pomidory przywołały smak słońca i Włoch, tych północnych górskich i tych południowych kalabryjskich. Pieczarki dały grzybowy posmak lasu, a rozmaryn przypomniał o nadchodzącej wiośnie. Ekspresowa realizacja w przerwie na lunch, bo zachciało mi się kanapek, obraz podsunął kolorystykę, kolor nakręcił smak, zapach stanowił pointe.

2 cebule
200 g pieczarek
20 suszonych pomidorów
4 łyżki słonecznika
3 łyżki oleju z suszonych pomidorów
3 łyżki sosu sojowego
1 łyżka ziół prowansalskich
1 łyżeczka świeżo zmielonego pieprzu
10 listków świeżego rozmarynu (+ do kanapek)

Drobno posiekaną cebulę szklimy na oleju razem z pieczarkami, sosem sojowym, pieprzem i ziołami prowansalskimi. Smażymy na średnim ogniu ciągle mieszając, aż grzyby puszczą sok i nabiorą ciemnego koloru, a cebula złotej barwy. W wysokim naczyniu blendujemy zawartość patelni z suszonymi pomidorami, słonecznikiem i rozmarynem do uzyskania jednolitej, gładkiej masy. Studzimy i przekładamy do wygotowanych słoików. Można trzymać do tygodnia w lodówce. Na kanapkach sprawdza się świetnie jeszcze z kilkoma listkami rozmarynu albo bazylii, w wersji lunchowej zmieszałam z makaronem żytnim i świeżym szpinakiem. Pomysłów bezliku więc dla każdego jak lubi!

czwartek, 21 marca 2013

BURACZANY detox

21 marca Wiosna, Wiosna, Wiosna ach to ty! No właśnie i gdzież ona? Za oknami śnieg, rano -9 stopni na termometrze. Na nartach pogoda wymarzona w mieście niekoniecznie. Ale aby nie marudzić i zafundować sobie zastrzyk energii z samego rana ruszam z programem detox. Co roku wiosną na tydzień przerzucam się na świeże soki, częściej warzywne niż owocowe. Koniec zimy obfituje jeszcze w jędrne buraki i selery, więc witamin i innych mikroelementów pod dostatkiem. Korzystając z mądrości ludowych i starych zwyczajów przednówek jest dobry na lekką "odtrutkę". Dziś zaczęłam od krwistego likieru, kolor ma naprawdę głęboki i lekko wytrawy smak. Na zdrowie i do dna.

2 buraki (wspomaga prawidłowe funkcjonowanie wątroby i przewodów żółciowych)
200g świeżego szpinaku (właściwości antynowotworowe i przeciwmiażdżycowe)
tynowotworowe i chronią przed miażdżycą

http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/co-jesz/Wlasciwosci-lecznicze-szpinaku-liscie-szpinaku-chronia-przed-rakiem-i-miazdzyca_37396.html
właściwości antynowotworowe i chronią przed miażdżycą

http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/co-jesz/Wlasciwosci-lecznicze-szpinaku-liscie-szpinaku-chronia-przed-rakiem-i-miazdzyca_37396.html
właściwości antynowotworowe i chronią przed miażdżycą

http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/co-jesz/Wlasciwosci-lecznicze-szpinaku-liscie-szpinaku-chronia-przed-rakiem-i-miazdzy)
1 jabłko (reguluje przemianę materii)
gałązka rozmarynu (podwyższenie sprawności i wzmocnienie organizmu)

ntynowotworowe i chronią przed miażdżycą

http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/co-jesz/Wlasciwosci-lecznicze-szpinaku-liscie-szpinaku-chronia-przed-rakiem-i-miazdzyca_37396.html
Sokowirówka w ruch, gałązka do zamieszana, a następnie oskubania. Wypić natychmiast :)