Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kakao. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kakao. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 1 października 2013

wytrawna CZEKOLADA

Miło jest wpaść do domu, zrzucić wszystkie torby, torebki, ładunki, zakupy i wszystko co zajmuje ręcę. Miło jest wstawić czajnik na herbatę, otworzyć ulubione wino i wyciągnąć z lodówki coś bardzo dobrego, bardzo słodkiego i bardzo wyczekanego. Małe niespodzianki nawet jeżeli robimy je sobie sami są czasem potrzebne. Lubię niebanalne zestawienia, kobiety w męskich garniturach, antyki w betonowych wnętrzach i czekolade z pieprzem. Myślę, że nasze ograniczenia zaczynają się tam gdzie kończy wyobraźnia. Miałam wspaniałą prababcie, bardzo elegancą, z niewyparzonym językiem i operowym głosem. Prababcia powtarzała mi, że mogę robić co dusza zapragnie, o ile będę to robić w zgodzie ze sobą, a pradziwa dama wie jak nosić i smoking i suknie balowe, umie kantować w pokera i upiec szarlotkę. Tak babcia miała fantazję. Słabość do męskiej garderoby jak i zapachów została mi do dziś, nie mówiąc już o tym, że to dzięki niej jestem tu gdzie jestem. Prababcia nie była łatwa, bywała miła i zawsze elegancka. Nie tolerowała prostych rozwiązań, drażnił ją banał i głupota. Prababcia uwielbiała gorzką czekoladę, ten deser jest dla niej, kakao, pieprz i aronia - z klasą i delikatnie pod prąd. 

ilość na blachę 20x30 cm, około sześć porcji, czas stygnięcia minimum noc

1 szklanka mleka sojowego w proszku
2 czubate łyżki oleju kokosowego
1/4 szklanki wody
1/2 szklanki cukru trzcinowego
4 czubate łyżki gorzkiego kakao
1 słoiczek konfitury z aroni (ok 200ml)
1/2 szklanki soku z jagód lub winogron (wytrawnego)

+ twarda gruszka, pieprz lub chilli, świeży imbir

W rondlu o grubym dnie, na małym ogniu podgrzewamy mleko w proszku, kakao, cukier, olej i wodę. Mieszamy do osiągnięcia jednorodnej, gładkiej masy (nie doprowadzamy do wrzenia). Zestawiamy z ognia i dodajemy aronię oraz sok, dokładnie mieszamy i przekładamy na płytką blachę. Studzimy i umieszczamy w lodówce do stężenia minimum na 8 godzin. Serwujemy na plastrach gruszki, ze świeżo startym imbirem, chilli lub pieprzem w towarzystwie czerwonego wina. Dla mnie idealną kompozycje czekolada tworzy z Masseria Trajone Nero d'Avola.

piątek, 30 sierpnia 2013

ciasto GRYCZANO - CZEKOLADOWE z konfiturą JAGODOWĄ

Pomysł na to ciasto nie jest mój. Asieńka z Poznania przed samym moim wyjazdem pochwaliła się, że ma genialny przepis na ciasto, które choć wydaje się podejrzane smakuje wybornie. Wysłała mi spis składników, a ja zaczęłam kombinować jak by go tu urozmaicić i przerobić na wersje wegańską. Muszę przyznać, że nie wytrzymałam i jak tylko ciasto było gotowe zjadałam całkiem spory kawałek, mimo iż miało czekać w formie nienaruszonej do wieczora. Ciasto to jest prezentem dla mojego przyjaciela, znanego wielbiciela wszystkiego co słodkie (również kobiet). Przyjaciel po kilku latach poszukiwań mieszkania idealnego znalazł to czego szukał. Przez ten czas obejrzeliśmy tysiące ofert i naprzykrzyliśmy się niejednemu agentowi. W pewnym momencie zaczęły nawet krążyć legendy o człowieku który szuka tego co nie istnieje. I kiedy wszyscy żeśmy już zwątpili, a nawet stwierdzili, że tego ideału jeszcze nie wybudowano, znalazło się lokum spełniające większość wymagań przyjaciela, jednym słowem znaleźliśmy perełkę. Co prawda oferta była nam znana, kiedyś odpadła z powodu ceny, ale ponieważ co trzeba przyjacielowi przyznać negocjatorem jest rewelacyjnym po półtora roku właściciele się ugięli. Widać kryzys niektórym sprzyja. Tak więc w ramach wielkiej radości, a nawet ulgi postanowiłam łakomczuchowi zrobić przyjemność, podwinęłam rękawy i zabrałam się do testowania "asiowego" przepisu. Podsumuję jednym słowem - WARTO! Warto zgrzeszyć ponieważ kompozycja gryki, czekolady i jagód z dodatkiem orzechów włoskich zrobiła mi dobrze, na głowę i na duszę, jak zareaguje przyjaciel dam znać po weekendzie :).

ilość na tortownicę o średnicy 25 cm, 180 st C, termoobieg, 45 minut

ciasto
1 kubek kaszy gryczanej
1/2 kubka cukru (wykończyłam cukier puder) - w mojej wersji ciasto nie jest bardzo słodkie
1/2 kubka mąki żytniej
1 tabliczka gorzkiej czekolady (ok 100 gr) u mnie 85%
2 banany
2 łyżki kakao
2 łyżeczki cynamonu
6 łyżek oleju kokosowego albo innego tłuszczu
150 gr orzechów włoskich
2 szczypty soli morskiej

polewa
200 ml konfitury jagodowej (1 mały słoiczek) - przepis w przyszłym tygodniu
1/2 kubka słodu (może być miód, syrop z agawy albo syrop klonowy)
4 łyżki wody
1 łyżeczka agaru

+ orzechy do przybrania

Kaszę gryczaną gotujemy ze szczyptą soli i łyżeczką cynamony w stosunku 1:2. Kiedy zmięknie, a nawet lekko się rozgotuje przekładamy do miski i pozostawiamy do ostygnięcia. Następnie dodajemy cukier i za pomocą ręcznego blendera miksujemy na gładką masę. W niewielkim rondelku lub w kąpieli wodnej roztapiamy czekoladę z tłuszczem, drugą łyżeczką cynamonu i kakao, cały czas mieszając aby nie przypalić. Do masy gryczanej wlewamy tłuszcz z czekoladą oraz dodajemy czubatą łyżkę konfitury jagodowej, całość dokładnie mieszamy za pomocą drewnianej łyżki. W osobnym naczyniu miksujemy banany z drugą szczyptą soli na puszysty mus. Banany mieszamy z ciastem powoli, systematycznie dosypując mąkę, aż powstanie jednolite ciasto o luźnej, lekko płynnej konsystencji. Blachę wykładamy papierem do pieczenia i przekładamy ciasto, wyrównując wierzch. Wstawiam do nagrzanego na 180 st C piekarnika i pieczemy około 45 minut. Po ostudzeniu gotowy placek wkładamy na kilka godzin do lodówki. 

Przed podaniem przygotowujemy jeszcze polewę. W niewielkim rondlu mieszamy resztę konfitury ze słodem i 4 łyżkami wody. Podgrzewamy powoli cały czas mieszając, utrzymując temperaturę na granicy zagotowania. Dodajemy łyżeczkę agaru i całość dokładnie mieszamy. Tak powstałym sosem dokładnie lub wedle fantazji polewamy ciasto, dodając jako dekorację włoskie orzechy. Można włożyć jeszcze na godzinę do lodówki aby polewa stężała lub podawać na świeżo.

MNIAM MNIAM :) i jak tu dbać o linię ...

PS. Moja konfitura jest wytrawna, mało w niej cukru, za to pełna jest imbiru i innych korzennych przypraw. Jeżeli korzystacie z gotowej konfitury podejrzewam, że potrzebne będzie mniej cukru ale za to więcej przypraw - polecam imbir właśnie. 

środa, 5 czerwca 2013

zamrożony BLOK

Blok czekoladowy to smak dzieciństwa, bardzo często zapomniany albo wypchnięty na antypody kulinarnej areny. Dla mnie jednak jest jednym z fajniejszych i prostszych deserów (mino iż wymaga cierpliwości), przy okazji bogaty w magnez i baaaardzo odżywczy. Nie robię go nigdy z byt dużo, ponieważ pewnie pochłonęła bym całość, a wtedy zbrzydł by mi na amen, ale w małych porcjach jest zawsze świętem. Ponieważ w weekend gościłam moją babcie na obiedzie, a babcia jest bardzo konserwatywne kulinarnie chciałam jej dogodzić jakimś zabawnym wspomnieniem kulinarnym i padło na czekoladowy salceson czyli blok. Kiedy przeszłam na weganizm odkryłam blok w wersji mrożonej, były bardzo upalne wakacje i chciało mi się lodów, ale lodów kremowych i ciężkich, a nie wodnistych sorbetów. Zaryzykowałam i masę na blok zamroziłam, skończyło się na tym, że przez kolejne 3 miesiące blok w zamrażalniku był pozycją obligatoryjną i wszyscy goście zamiast dzień dobry najpierw pytali się czy jest. Skład jest tak dobrany, że nawet po 3 dniach w temperaturze mocno ujemnej nie zamarza na kość, tylko przyjemnie się ciągnie i rozpuszcza w ustach.

ilość na 2-4 porcji

1 szklanka mleka roślinnego w proszku (np.kokosowe albo owsiane)
1/2 szklanki oleju ryżowego
1/4 szklanki wody
1/2 szklanki słodu np. syropu z agawy albo cukru trzcinowego (świetnie sprawdza się też melasa)
3 czubate łyżeczki ciemnego kakao
1 opakowanie (ok. 140 g) pokruszonych ciasteczek owsianych albo herbatników
ok. 200 g orzechów włoskich

+ orzechy i bakalie wedle upodobań
+ szczypta tea masali i 1/2 łyżeczki cynamonu

Kakao, wodę,  słód, olej i mleko w proszku podgrzewamy na małym ogniu, aż do całkowitego rozpuszczenia cały czas mieszając. Kiedy powstanie jednorodna masa, zdejmujemy z ognia i pozostawiamy do przestygnięcia. Siekamy orzechy, kruszmy ciastka i dodajemy do kakaowej masy w garnku, mieszamy najlepiej drewnianą łyżką. Salaterkę lub plastikowe naczynie o średnicy ok. 15 cm wykładamy folią spożywczą i przelewamy do niego "ciasto" (garnek można wylizać :)), wygładzamy wierzch i wkładamy do zamrażalki na min. 24h. Po dobie wyjmujemy z zamrażalki,  umieszczamy na talerzu do góry dnem, zdejmujemy folię, przybieramy świeżymy owocami i serwujemy. Enjoy!

wtorek, 19 marca 2013

BANANOWE kakao


Chłodny wieczór po słonecznym dniu, zmienia się front, wiatr dudni między domami, może w końcu wiosna i do nas zawita. Tymczasem chwila spokoju po zwariowanej  codzienności. Kanapa, kominek i listy Lennona. Do kakao dorastałam latami, jako dziecko mogło dla mnie nie istnieć, w wersji 3 w 1 było zdecydowanie za słodkie. Razem z odkryciem gorzkiej czekolady i surowych ziaren kakaowca przeszło ponowny chrzest i dumnie stoi na półce w kuchni, w sam raz na dobry sen albo rozgrzanie. Tu w wersji deserowo-sycącej.

250 ml mleka roślinnego
1 kopiasta łyżeczka kakao 
1 banan
szczypta cynamonu
+ imbir albo chilli (polecam)
+ 1 łyżeczka syropu klonowego/ lub z agawy (dla tych z dużym zapotrzebowaniem na cukier)

W niewielkim garnku zagotowujemy mleko, po czym wsypujemy kakao i przyprawy. Mieszamy i gotujemy na małym ogniu ok 2 min. Banana blendujemy na gładki pudding. Kakao wlewamy do ulubionego kubka i dekorujemy grubą warstwą pudding, oprószamy cynamonem albo chilli. 

Piękne sny dla wszystkich.