Dziś wszystko na wspak, obiad na śniadanie i kawa na kolację. Wstałam z ogromnym smakiem na coś smażonego, o istnieniu ryżu zapomniałam jakiś czasu, bo kasza, makarony, płatki i ziemniaki. Ale taki smażony ryż, chrupiący, aromatycznym hmmm, to było to, na robienie pilawu nie było czasu, ale ostał się w lodówce sos orzechowy i garść świeżego szpinaku. Kilka składników, chwila roboty i mój wymarzony "obiad śniadaniowy" był gotowy. Zaspokoiłam tą przedziwną potrzeba do syta, trzeba się czasem rozpieszczać :).
sos orzechowy
ilość na 4 porcji (użyty dzień wcześniej do makaronu z brokułami na parze)
3 grzyby shitake
1 kubek orzechów włoskich
2 kubki ciepłej wody
1 kostka warzywna (lub 2 kubki wywaru warzywnego)
4 łyżki sosu sojowego
1 łyżeczka soku z cytryny
1 łyżeczka miodu
Grzyby z orzechami gotujemy w bulionie (lub wodą z kostką) na wolnym ogniu przez 15min. Wyjmujemy grzyby, dodajemy resztę składników i miksujemy na gładki sos, można przyprawić świeżym pieprzem. W lodówce może wytrzyma max. 2 dni, ale najlepiej spożyć na świeżo.
ryż na 2 porcje
1/2 szklanki ryżu
1 łyżeczka asafetydy
2 łyżki sosu sojowego
2 garści szpinaku
2 łyżki oleju sezamowego
czarne oliwki
Ryż gotujemy w osolonej wodzie w stosunku 1:2. Ugotowany przekładamy na patelnię z rozgrzanym olejem, dodajemy przyprawy i smażymy ok 5 min aż wszystko nabierze złotego koloru. Dodajemy szpinak i mieszamy jeszcze ok 2 min. Nakładamy na talerze robiąc dołek w górce ryżu, we wgłębienie wlewamy podgrzany sos i dodajemy oliwki w ilości zgodnej ze smakiem. Można sprószyć sezamem. Smakuje świetnie nawet o 7 rano :).
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą shitake. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą shitake. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 28 marca 2013
wtorek, 26 lutego 2013
SOBA made in Poland
Moi przyjaciele niebawem ruszają w podróż do Japonii, usiadłam więc do komputera i zaczęłam im przygotowywać listę miejsc, które koniecznie muszą zobaczyć i smaków, których nie mogę nie spróbować. A ponieważ miałam i chwilę czasu, i nadmiar energii twórczej szybko powstał plan podróży i dawno nie widziane danie.
W Japonii przez cztery tygodnie obserwowałam codzienne życie, nie tylko w ogromnych metropoliach jak Tokio, świętych miejscach jak Koyasan, ale także i na małych wioskach. Wszędzie urzekła mnie waga jaką przykłada się tam do gotowania, podawania potraw i etykiety jedzenia. Byłam zauroczona całymi galeriami pełnymi pałeczek, czarek do herbaty i drewnianych tac do sushi. W Kioto zamieszkałam u byłego mnicha, który uczył mnie Ceremonii Herbaty i pozwalał ze sobą gotować. I choć według wielu wegan i wegetarian nie jest to najłatwiejszy dla nas kraj, to jak się dobrze poszuka można znaleźć mnóstwo inspiracji i genialnej lekkiej kuchni. Choć przyznaję, bywa ona czasochłonna.
Poza kuchnią, jestem rozmiłowana w całej japońskiej estetyce Zen, od kaligrafii, przez architekturę po kamienne ogrody. Lubię czystość formy i precyzję każdego detalu, szacunek do materiału z jakiego się tworzy oraz zgodę na jago przemijanie. "Kamienne nieruchome ciało, nie ma niczego co by się nie poruszało"
SOBA czyli makaron gryczany, tym razem w bulionie z grzybów shitake.
Porcja dla dwóch głodnych osób jako danie główne.
etap 1 - proponuję zrobić wieczorem dzień wcześniej
4 grzyby shitake
4 pokrojone ząbki czosnku
0,6 l gorącej wody
4 łyżki sosu sojowego
2 szczypty pieprzu syczuańskiego (opcjonalnie)
Wszystkie składniki zalewamy w garnku gorącą wodą i odstawiamy na noc pod przykryciem.
200-250g kostka tofu
sos teriyaki
Kroimy tofu w grube plastry i zalewamy sosem, wkładamy na co najmniej 12h do lodówki, jeżeli lubicie ostre smaki można dodać pieprz syczuański, chilli i przeciśnięty ząbek czosnku.
etap 2 - przygotowanie dania
1 wiązka makaronu gryczanego soba (zwyczajowo makaron w opakowaniu jest wiązany w porcje, jeśli nie 1/4 opakowania)
1/4 cukinii
8 brukselek
kiełki (np. brokuła)
sezam
Makaron gotujemy wedle wytycznych na opakowaniu. Bulion z grzybów zagotowujemy i gotujemy na wolnym ogniu 8-10 min., następnie wyjmujemy grzyby i sprawdzamy czy jest wystarczająco słony w razie potrzeby dodajemy sos sojowy. Cukinie kroimy na ćwiartki, brukselkę na połówki i gotujmy na parze tak aby zachowały kruchość (można do wody dodać odrobinę sosu sojowego i wędzonej papryki). Na rozgrzanej patelni z wybranym olejem z domieszką oleju sezamowego smażymy plastry tofu, tak aby z każdej strony przybrały złoty kolor a skórka stała się chrupiąca.
W dużej misce najpierw nakładamy makaron, ma którym układamy skwierczące tofu, ostrożnie dolewamy bulion, po bokach lądują warzywa a wszystko przybrane jest kiełkami i sezamem.
Musicie mi uwierzyć to danie jest warte tyle zachodu :)
十分に召し上がれ - Jūbun ni meshiagare - smacznego
Subskrybuj:
Posty (Atom)

