Pokazywanie postów oznaczonych etykietą shitake. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą shitake. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 28 marca 2013

SOS ORZECHOWY smażony ryż i dodatki

Dziś wszystko na wspak, obiad na śniadanie i kawa na kolację. Wstałam z ogromnym smakiem na coś smażonego, o istnieniu ryżu zapomniałam jakiś czasu, bo kasza, makarony, płatki i ziemniaki. Ale taki smażony ryż, chrupiący, aromatycznym hmmm, to było to, na robienie pilawu nie było czasu, ale ostał się w lodówce sos orzechowy i garść świeżego szpinaku. Kilka składników, chwila roboty i mój wymarzony "obiad śniadaniowy" był gotowy. Zaspokoiłam tą przedziwną potrzeba do syta, trzeba się czasem rozpieszczać :).

sos orzechowy
ilość na 4 porcji (użyty dzień wcześniej do makaronu z brokułami na parze)

3 grzyby shitake
1 kubek orzechów włoskich
2 kubki ciepłej wody
1 kostka warzywna (lub 2 kubki wywaru warzywnego)
4 łyżki sosu sojowego
1 łyżeczka soku z cytryny
1 łyżeczka miodu

Grzyby z orzechami gotujemy w bulionie (lub wodą z kostką) na wolnym ogniu przez 15min. Wyjmujemy grzyby, dodajemy resztę składników i miksujemy na gładki sos, można przyprawić świeżym pieprzem. W lodówce może wytrzyma max. 2 dni, ale najlepiej spożyć na świeżo.

ryż na 2 porcje

1/2 szklanki ryżu
1 łyżeczka asafetydy
2 łyżki sosu sojowego
2 garści szpinaku
2 łyżki oleju sezamowego
czarne oliwki

Ryż gotujemy w osolonej wodzie w stosunku 1:2. Ugotowany przekładamy na patelnię z rozgrzanym olejem, dodajemy przyprawy i smażymy ok 5 min aż wszystko nabierze złotego koloru. Dodajemy szpinak i mieszamy jeszcze ok 2 min. Nakładamy na talerze robiąc dołek w górce ryżu, we wgłębienie wlewamy podgrzany sos i dodajemy oliwki w ilości zgodnej ze smakiem. Można sprószyć sezamem. Smakuje świetnie nawet o 7 rano :).

wtorek, 26 lutego 2013

SOBA made in Poland

Moi przyjaciele niebawem ruszają w podróż do Japonii, usiadłam więc do komputera i zaczęłam im przygotowywać listę miejsc, które koniecznie muszą zobaczyć i smaków, których nie mogę nie spróbować. A ponieważ miałam i chwilę czasu, i nadmiar energii twórczej szybko powstał plan podróży i dawno nie widziane danie.

W Japonii przez cztery tygodnie obserwowałam codzienne życie, nie tylko w ogromnych metropoliach jak Tokio, świętych miejscach jak Koyasan, ale także i na małych wioskach. Wszędzie urzekła mnie waga jaką przykłada się tam do gotowania, podawania potraw i etykiety jedzenia. Byłam zauroczona całymi galeriami pełnymi pałeczek, czarek do herbaty i drewnianych tac do sushi. W Kioto zamieszkałam u byłego mnicha, który uczył mnie Ceremonii Herbaty i pozwalał ze sobą gotować. I choć według wielu wegan i wegetarian nie jest to najłatwiejszy dla nas kraj, to jak się dobrze poszuka można znaleźć mnóstwo inspiracji i genialnej lekkiej kuchni. Choć przyznaję, bywa ona czasochłonna.

Poza kuchnią, jestem rozmiłowana w całej japońskiej estetyce Zen, od kaligrafii, przez architekturę po kamienne ogrody. Lubię czystość formy i precyzję każdego detalu, szacunek do materiału z jakiego się tworzy oraz zgodę na jago przemijanie. "Kamienne nieruchome ciało, nie ma niczego co by się nie poruszało"

SOBA czyli makaron gryczany, tym razem w bulionie z grzybów shitake.

Porcja dla dwóch głodnych osób jako danie główne.

etap 1 - proponuję zrobić wieczorem dzień wcześniej

4 grzyby shitake
4 pokrojone ząbki czosnku
0,6 l gorącej wody
4 łyżki sosu sojowego
2 szczypty pieprzu syczuańskiego (opcjonalnie)

Wszystkie składniki zalewamy w garnku gorącą wodą i odstawiamy na noc pod przykryciem.

200-250g kostka tofu
sos teriyaki

Kroimy tofu w grube plastry i zalewamy sosem,  wkładamy na co najmniej 12h do lodówki, jeżeli lubicie ostre smaki można dodać pieprz syczuański, chilli i przeciśnięty ząbek czosnku.

etap 2 - przygotowanie dania

1 wiązka makaronu gryczanego soba (zwyczajowo makaron w opakowaniu jest wiązany w porcje, jeśli nie 1/4 opakowania)
1/4 cukinii
8 brukselek
kiełki (np. brokuła)
sezam

Makaron gotujemy wedle wytycznych na opakowaniu. Bulion z grzybów zagotowujemy i gotujemy na wolnym ogniu 8-10 min., następnie wyjmujemy grzyby i sprawdzamy czy jest wystarczająco słony w razie potrzeby dodajemy sos sojowy. Cukinie kroimy na ćwiartki, brukselkę na połówki i gotujmy na parze tak aby zachowały kruchość (można do wody dodać odrobinę sosu sojowego i wędzonej papryki). Na rozgrzanej patelni z wybranym olejem z domieszką oleju sezamowego smażymy plastry tofu, tak aby z każdej strony przybrały złoty kolor a skórka stała się chrupiąca.

W dużej misce najpierw nakładamy makaron, ma którym układamy skwierczące tofu, ostrożnie dolewamy bulion, po bokach lądują warzywa a wszystko przybrane jest kiełkami i sezamem.

Musicie mi uwierzyć to danie jest warte tyle zachodu :)
十分に召し上がれ - Jūbun ni meshiagare - smacznego