Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nori. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nori. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 30 września 2013

NOCNE NORI

Podobno nie je się nocami, podobno sen potrzebny jest jak tlen, podobno ... Nie sypiam zbyt wiele, a ostatnio prawie wcale. W biegu, z biegu, z dnia na dzień i do przodu. Zaczym mieć dziwne zachcianki w okolicach trzeciej nad ranem i zasypiam o piętnastej nawet za kółkiem. Dziwny to stan kiedy wywraca się wszystko do góry nogami. Wpadam zziajana, zmarźnięta i nie mogę zasnąć. Staje do garów i zaczynam kombinować, jak, z czym i którędy. Nie mogą być to dania zbyt wymyślne bo resztki szarych komórek mogły by nie podołać, tak jak przy ostatniej książce którą utopiłam w wannie kiedy niepostrzeżenie zasnełam. Nori na stanie mam zawsze, wypełnienie też się jakieś znajdzie, do tego nie może zabraknąć chilli i już pałaszuje rękami kolacjo-śniadanie. No to smacznego! Dzieńdobry/ Dobranoc i w drogę!

ilość na jedną porcję

2 płatki nori
1 pęczek makaronu soba (około 100 gr)
20 listków świeżego szpinaku
1 garść kiełków słonecznika
1 garść orzeszków ziemnych
1/2 doniczki kolendry
sos sojowy
sos chilli

Gotujemy makaron na miękko i studzimy. Rozkładamy płatki nori na desce. Na połowę każdego nakładamy makaron, szpinak, kiełki, kolendre i orzeszki, skrapiamy sosem chilli i zawijamy tak jak maki. Można to zrobić za pomocą bambusowej maty do sushi lub rękami, brzeg płatka można delikatnie zwilżyć aby dokładnie się przykleił. Rolki kroimy ostrym nożem na ulubioną wielkość, ja preferuje jedzenie rękami więc z każdej rolki wychodzą mi cztery wakałki, ale to rzecz gustu. Maczamy w sosie sojowym, ostrym albo musztardowym, można też dołożyć wegański majonez lub wasabi - kombinacji nie ma końca! Enjoy!

czwartek, 18 lipca 2013

zawijasy z NORI

Właściwie zawijasy z nori stanowią 80% moich posiłków minimów od 3 tygodni, mam nieustający apetyt na glony z wkładką i tu fantazja staje się bardzo przydatna. Za każdym razem wygląda to podobnie, otwieram lodówkę i patrze -  ooo są rzodkiewki, sałata, tofu i ryż, albo - hmmm może dziś sos musztardowy, kalarepa i makaron gryczany, a do tego kawałek marchewki i awokado. Kombinacji i konstelacji jest tyle co gwiazd na niebie, nie mówią już o formie podania. Zawijałam nori w rulony, składałam jak swojskie krokiety albo robiłam rożek. Zawsze tak aby wygodnie chwycić zawijasa w dłoń i bezczelnie delektować się jedzeniem już na poziomie palców. Ważne są też sosy, świetnie sprawdził się vegan majonez do wersji łagodnej, zmiksowane silent tofu z wasabi i kilkoma kroplami limonki do wersji japońskiej, ostry na bazie sosu sojowego i chilli na pikantnie czy musztardowy do fusion. Wczoraj zaszalałam nawet z wersją "italy east" w postaci suszonych pomidorów i roszponki. Przy okazji danie można zrobić całkowicie w wersji RAW co przy upałach albo wieczorową porą jest dużą zaletą. Zawinąć można praktycznie wszystko, a nori to niezaprzeczalne bogactwo morza pełne witamin i minerałów.

6 zawijasów ze zdjęcia

3 płatki nori
2 pęczki makaronu gryczanego
1 marchewka
1/4 awokado
1/4 kalarepy
1/4 kostki wędzonego tofu (ok 50g)

+ pietruszka/szczypiorek/mięta

Na desce układamy płatek nori chropowatą stroną do góry, nakładamy 1/3 ugotowanego (w osolonej wodzie do miękkości) makaronu, marchewkę i kalarepę pokrojoną w słupki oraz kawałki awokado, do tego zioła i wybrany sos. Wszystko zwijamy w rulon za pomocą maty do sushi albo dłońmi tak jak naleśniki (każda inna opcja jest mile widziana). Następnie powtarzamy tą samą czynność na kolejnych płatkach nori, które ostrym nożem kroimy na pół, podajemy z sosem sojowym oraz tym czego dusza zapragnie.