Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bułki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bułki. Pokaż wszystkie posty

środa, 18 września 2013

TOSTY prawie FRANCUSKIE

Kiedy w piątek wyjeżdżałam na rajd nie miałam pojęcia kiedy będę jeść kolejny posiłek, nie mówiąc już o tym, że nie wiedziałam kiedy znów będę spać. Syte, duże i ciepłe śniadanie wczesnym rankiem było jedyną nadzieją na przetrwania następnych 48h. Wykorzystałam zeschłe bułeczki, banana i stałą zawartość lodówki. Nie lubię wyrzucać jedzenia więc dawanie różnym produktom drugiego życia zawsze sprawia mi dużo frajdy. Złapałam off roadowego bakcyla, ani błoto, ani zimno, ani deszcz nie zniechęciły mnie do podjęcia wyzwania i ruszenia z przygotowaniami do startu. Może już tej zimy zaliczę pierwszy rajd jako kierowca. Tym czasem śniadanie, które podane w sobotni poranek do łóżka (marzenia) może być cudownym początkiem weekendu, albo przynajmniej paliwem do realizacji planów, treningów i celów. 

ilość na 8 tostów (dla 2 osób)
4 bułeczki albo 8 kromek chleba nie pierwszej świeżości
1 banany
1/2 kubka mleka roślinnego
1/2 łyżeczki cynamonu
1 łyżka oleju kokosowego

+ miód / syrop klonowy albo konfitura owocowa
+ bita śmietana ryżowa i wszystko czego dusza zapragnie 
+ obowiązkowa świeżo palona kawa, czarna, gęsta i bardzo aromatyczna, dla wymagających uzupełniona świeżym sokiem z pomarańczy

W wysokim naczyniu blendujemy banany z mlekiem i cynamonem. Tak powstały koktajl przelewamy do głębokiego talerza albo płytkiej miski i moczymy w nim chleb lub bułeczki przekrojone na pół około 10 minut. Rozgrzewamy olej na patelni i smażymy nasączone kromki po obu stronach na złoto. Gotowe tosty można na chwile położyć na ręczniku papierowym aby odsączyć nadmiar tłuszczu. Podajemy w dowolnej konstelacji byle na ciepło! 

piątek, 6 września 2013

BUŁECZKI drożdżowe









Dla wielu ludzi których spotkałam w drodze smak domu, rodzinnego kraju, dzieciństwa i wspomnień to smak chleba. Dla jednych jest to tostowa "plastelina" idealna do przekąsek i szybkich grzanek, dla innych chrupiąca ciabatta z oliwkami albo rozmarynem, są tacy dla których zapach ćapati czy naanów to pierwsze skojarzenie z matką, która codziennie rano w piecu tandorii wypiekła świeże  placki. Co kraj to obyczaj, u nas powoli do łask wraca prawdziwy ciężki chleb na zakwasie. Długo leżakujący, który nawet po tygodniu spokojnie nadaje się do konsumpcji  Co raz więcej osób w moim otoczeniu trzyma zakwas w lodówce i raz na dwa tygodnie wczesnym rankiem budzi swoich bliskim zapachem świeżego pieczywa. Triumfy świeca knajpy typu chleb i wino, gdzie jedząc teoretycznie najprostsze produkty w czystych zestawieniach smakowych czujemy się najszczęśliwsi  Bo tak między bogiem a prawdą czy jest coś przyjemniejszego niż dobre pieczywo z wytrawną oliwą, świeżym masłem, dojrzałym serem albo soczystymi oliwkami? Nie zależnie, w która stronę na mapie ruszymy znajdziemy tam odpowiednik chleba. Kilka lat temu w himalajach przez cztery tygodnie placki jęczmienne ze słonym masłem i dżemem morelowym stanowiły moje główne pożywienie i powiem szczerze, że za ten smak oddała bym dużo a nawet trochę więcej, była to jedna z najwspanialszych podróży jakie odbyłam. 

Ze względu na ostatni nadmiar zajęć mój zakwas tak dzielnie hodowany i dopracowywany od miesięcy doszedł do stadium gdzie mógł samodzielnie wyjść ze słoika. Zanim poproszę mamę aby odłożyła mi odrobinę swojego postanowiłam poeksperymentować z drożdżami.  Ostatnio chodzą za mną różne wspomnienia i smaki z dzieciństwa, w tym chałka robiona przez ciotkę w sobotni poranek - zawsze ze szczyptą cynamonu. Poszukałam, poszperałam i ugniotłam ciasto ciężkie, i mocne, aromatyczne, i treściwe. Wyszło 12 bułeczek o wyraźnym smaku i masie. Polecam na śniadanie, do pracy lub szkoły, albo jako alternatywa do kolacji.

ilość na około 12 bułeczek, piekarnik na 190 st C, termoobieg, pieczenie 30 min

baza
4 szklanki mąki żytniej (można też zmieszać dwie dowolne mąki, w przypadku żytniej bułeczki wychodzą ciężkie/treściwe)
1 szklanka płatków zbożowych 
1 łyżeczka sody oczyszczonej 
1 łyżeczka soli 
1,5 szklanki mleka roślinnego (używam owsianego)
4 łyżki cukru trzcinowego
ok. 30 gr drożdży (1/3 kostki)

dodatki (wymiennie)
słodko
1 szklanka suszonych owoców, drobno pokrojonych 
0,5 szklanki orzechów, drobno pokrojonych
1/3 szklanki sezamu
1/2 opakowania cynamonu (ok 7 gr)

+ olej sezamowy do posmarowania i sezam do odsypania

lub wytrawnie
20 czarnych/zielonych oliwek
2 ząbki czosnku
1/2 opakowania ziół prowansalskich (ok 7 gr)
1/2 łyżeczki świeżego pieprzu

+ oliwa z oliwek do posmarowania i słonecznik do odsypania

W rondlu delikatnie podgrzewamy mleko (ok.30 st C) i rozpuszczamy w nim drożdże oraz cukier. Następnie w dużej misce mieszamy mąkę, płatki, sodę i sól (ewentualnie przyprawy np. cynamon). Zawartość garnka powoli wlewamy do miski i zagniatamy gęste ciasto. Masa ma byś zwarta i o jednolitej konsystencji (wymaga to trochę siły o odrobiny cierpliwości), przykrywamy cisto ścierka i odstawiamy na godzinę do wyrośnięcia. Po tym czasie dodajemy wybrane dodatki, formujemy bułeczki, układamy na blasze wyłożonej papierem, smarujemy olejem i posypujemy ziarnami. Odstawiamy jeszcze raz na pól godziny i w tym czasie nagrzewamy piekarnik. Kiedy bułki urosną wstawiamy blachę do pieca i pieczemy około 30 minut na złoty kolor. Studzimy i pałaszujemy, choć przyznaję, że na ciepło też są niezłe :)

PS. Obraz Bolesława Cybisa "Portret dziewczyny".